Nauka czystości szczeniaka, czyli jak nauczyć psa sikania na dworze

Biorąc pod własne skrzydła czworonożne, nieporadne jeszcze szczenię zapewniamy sobie nie lada atrakcje, co do tego nie ma najmniejszych wątpliwości. Aby z czasem ten energiczny, rozkoszny, a w tym wszystkim również wyjątkowo problematyczny maluch wyrósł na doskonałego współtowarzysza codzienności, w jego wychowanie musimy zaangażować się od pierwszego dnia. Im wcześniej rozpocznie się naukę prawidłowych zachowań, będącą od początku do końca konsekwentnym, a jednocześnie pełnym zrozumienia wychowywaniem, a nie tresurą, tym szybciej praca ta przyniesie oczekiwane efekty.
Wychowuj psa, nie tresuj – nie stresuj swojego pupila
Dlaczego podkreślamy fakt, że praca ze szczenięciem w okresie intensywnego rozwoju nie jest tresurą? Ponieważ jej efektem, oprócz wyuczenia malca określonych, pozytywnych zachowań ma być poznanie jego indywidualnych cech osobowościowych, określenie rzeczywistych predyspozycji oraz nawiązanie przez opiekuna relacji ze zwierzęciem, opartej na komunikacji i wzajemnym zaufaniu. Zasada ta dotyczy każdego aspektu codzienności, również prowadzonej od pierwszych dni życia nauki czystości.
Szczęśliwe współżycie pozbawione problemów z czworonogiem jest możliwe od samego początku, o ile postępuje się rozważnie, wykazując olbrzymie zrozumienie dla psychiki malucha. Dziecko to przecież dziecko, nie ma co dzielić na gatunki. Tyleż z nim uciech, co obowiązków, tyleż postępów edukacyjnych, co wpadek i niepowodzeń. Ważne, by do wszystkich spraw podchodzić z dozą wyrozumiałości i metodycznie – najlepiej stosując zasady pozytywnego wzmacniania. Wdrażanie treningu czystości wymaga od nas zaangażowania, konsekwencji i cierpliwości, w myśl złotej zasady (wymyślonej na potrzeby niniejszego artykułu):
Przy każdej okazji nagradzać, zachwalać, nie bić, nie krzyczeć, nie karać.
Tutaj znajdziesz wszystkie akcesoria do nauki dla szczeniąt dostępne w naszym sklepie online.
Przede wszystkim nie zepsuć
Miejsce, w którym oseski przychodzą na świat, gdzie matka karmi je i pielęgnuje w pierwszych dniach życia uważane jest przez nie za gniazdo. Jak większość gatunków rodzących się w gniazdach, również psy instynktownie opuszczają je, by załatwić swoje fizjologiczne potrzeby. Mimo znikomej samokontroli schodzą z posłania, będącego w domowych warunkach ich gniazdem, by zrobić siusiu.
Oznacza to, że naszym zadaniem, jako opiekunów jest utrzymanie u szczenięcia zdolności, którą już przecież posiada. Gdybyśmy mieli być zupełnie szczerzy – mamy po prostu tego nie zepsuć. Umiejętne nauczenie szczenięcia, że nie tylko samo posłanie, ale całe mieszkanie lub dom jest w rzeczywistości jego gniazdem powinno załatwić sprawę. Brzmi banalnie, prawda? Niestety jak się okazuje, w praktyce wcale takie nie jest. Nauka czystości to droga przez mękę. Na szczęście istnieje wiele sposobów, by drogę tę skutecznie skrócić, jednocześnie odnosząc wychowawczy sukces. Pierwszy z wielu, z których będziemy mogli być naprawdę dumni.
Zróbmy to – nauczmy szczenię czystości!
Tylko od czego zacząć? Jak nie popełnić błędu, gdy tyle jest do zrobienia? Przede wszystkim, ważne byśmy mieli stałą kontrolę nad tym, co maluch wyprawia w domowym zaciszu. Oznacza to, że ktoś powinien przynajmniej na okres pierwszych 2-3 wspólnych tygodni, zostać pełnoetatowym rodzicem zastępczym. Na wszelki wypadek nie nazywajmy tego czasu urlopem. Stały nadzór nad urwisem będzie nas kosztował nieco nerwów, ale warto poświęcić wewnętrzny spokój i czas, by już wkrótce cieszyć się towarzystwem doskonale wychowanego psa.
Szczenię w pierwszych miesiącach życia wykazuje podobne zachowania do niemowlęcia – swoich fizjologicznych potrzeb nie kontroluje, a przez to załatwia je przy każdej nadarzającej się okazji.
Możemy zatem spodziewać się, że maluch zrobi siusiu zaraz po przebudzeniu oraz w stanach większego pobudzenia metabolizmu, a także w przypływie niekontrolowanych emocji, szczególnie lęku i radości. Każdorazowo, gdy wstanie po krótkiej drzemce, zje porcję posiłku, wypije wodę, zobaczy kogoś bliskiego nawet po zaskakująco krótkiej rozłące, w czasie intensywnej zabawy, po zabawie… w tych i wielu innych sytuacjach plama na podłodze gwarantowana.
Co można zrobić? To proste – być szybszym
To wyścig, nie tylko na czas, ale i na orientację. Musimy zdążyć przechwycić niepożądane „przesyłki”, wyprowadzając psa na spacer wraz z całym niestrawionym dobrodziejstwem inwentarza lub zlokalizować te, tu i ówdzie już zrzucone. Nie raz zapewne zdarzy nam się wynosić szczenię w popłochu, przerywając mu radosne obsikiwanie nowiusieńkich paneli podłogowych, licząc na to, że resztę zawartości pęcherza opróżni jednak pod wybranym przez nas krzaczkiem. Ważne, byśmy niezależnie od sytuacji unikali jednak wynoszenia psa. Okazuje się bowiem, że zapamiętanie przez szczenię podstaw schematu „na siusiu” na wielkie znaczenie. Pies musi wiedzieć, że trzeba podejść do drzwi, wyjść przez nie, by ostatecznie znaleźć się na zielonej trawce i móc załatwić potrzeby w rytm śpiewu świerszczy.
Od pierwszej plamy na panelach do wspólnych spacerów, zwieńczonych solidnym wypróżnieniem długa droga, jednak uważna obserwacja i pilnowanie czworonoga, reagowanie na sygnały, które wysyła, choć jeszcze w dużej mierze robi to nieświadomie oraz nagradzanie oczekiwanych zachowań pozwoli nam nauczyć go zachowywania czystości. A więc – do dzieła!
Liczy się nie tylko czas. Trzeba przede wszystkim mieć plan
Ustalenie właściwego planu i rytmu spacerów to pierwszy krok u stronę regularnego, kontrolowanego załatwiania się poza domem. Zatem przygotujmy się na spacerowy maraton: po wstaniu, po śniadaniu, po zabawie, po drzemce, po zabawie, po obiedzie, po zabawie, po drugiej drzemce, po… „Pan wrócił!” i paru innych emocjonujących momentach z życia szczenięcia wziętych. Emocje, emocjami, ale znaczenie ma tu również anatomia malucha. Nie zapominajmy, że zarówno pojemność jego pęcherza, jak i jelit jest mniejsza niż u dorosłego osobnika.
Uważa się, że do zaspokojenia jego rzeczywistych potrzeb 6-8 spacerów dziennie powinno wystarczyć. Nie licząc oczywiście nocnych przechadzek wokół bloku, gdy wszyscy smacznie sobie śpią. Cóż, jak widać do szczenięcia trzeba mieć nie tylko cierpliwość, ale i zdrowie!
Częstotliwość wyjść to jedno, a ich zasadność to zupełnie coś innego. Pamiętajmy, by ani na moment nie spuszczać malca z oczu. Musimy mieć pewność, że zrobił to, po co wyszedł, ponieważ w innym przypadku taki spacer będzie ciągnął się w nieskończoność. Z drugiej strony, gdy mamy już pewność, że psiak zrobił, co do niego należało, nie ciągnijmy go od razu, na siłę, do domu. Takie psie skojarzenie „siku było to do domu” nie przyniesie niczego dobrego.
A teraz, drogi Panie, sikamy na zawołanie
Do czynności załatwiania się warto przypisać komendę, najlepiej taką, której nie będziemy wstydzili się wypowiedzieć w towarzystwie. W życiu każdego z nas może zdarzyć się moment, w którym załatwienie się na komendę okaże się niezbędne. Nie wykorzystujmy tego jednak przeciw naszemu psu – spacer przede wszystkim ma być dla niego przyjemnością. Pamiętajmy, by każde udane „zrzucenie” ładunku fizjologicznego na świeżym powietrzu odpowiednio nagradzać, najlepiej wartościowymi przysmakami. Skoro już stosujemy metodę pozytywnego wzmocnienia to nagrodą, która z punktu widzenia psa będzie najbardziej atrakcyjna.
Nagroda jakich mało, bo od Opiekuna
Wielu może się zdziwić, ale nie zawsze najbardziej atrakcyjny będzie smakołyk. Szczególnie w przypadku młodziutkiego szczeniaka, który nieprzyzwyczajony do dokarmiania szkoleniowego, nie zna jeszcze tego rodzaju dobroci i nadal szczerze cieszy się ze zwykłej pochwały. Wykorzystujmy tą czystość serca, oddanie i bezinteresowność – wkrótce szybko minie i z naszego uroczego, łasego na głaski maluszka wyrośnie typowy psi oportunista, który i owszem, będzie wykonywał powierzane mu zadania, ale możliwie najniższym kosztem, byle tylko dostać upragniony smakołyk. Trochę tak, jak z dziećmi – trzeba przytulać, póki się dają. Nie szczędźmy zatem psu pochwał, gdy prawidłowo załatwi się na dworze. Naprawdę na nie zasługuje.
Zadbaj o higienę przestrzeni z Pakietem Specjalnym dla psa
Podczas treningu czystości, szczególnie pracując z naprawdę maleńkim, niewychodzącym szczenięciem, który dopiero co pożegnał się z matczynym mlekiem i przeniósł w nasze skromne progi, wpadki będą na porządku dziennym. Dlatego, by poradzić sobie z tym fantem, warto mieć w zanadrzu „pakiet specjalny zastępczego rodzica”, a w nim dobry środek do dezynfekcji, płyn wywabiający zapach, spray odstraszający oraz niezliczoną ilość podkładów jednorazowych.
Szczenięta mają tendencje do wybierania sobie miejsc do załatwiania potrzeb fizjologicznych i konsekwentnego udawania się właśnie tam. W takich przypadkach warto porozkładać w mieszkaniu maty higieniczne dla psów, idąc przysłowiowym tropem zwierzęcia. Gdzie siknie, tam mata. Ale po uprzednim oczyszczeniu powierzchni – takim na błysk, aby nie została ani odrobina niechcianego, charakterystycznego zapachu. Pamiętajmy, to, że my go nie czujemy wcale nie oznacza jeszcze, że go tam nie ma. Gdy wydaje nam się, że miejsce zostało dobrze uprzątnięte, dla pewności popsikajmy je raz jeszcze odpowiednim środkiem do usuwania przykrego zapachu i dezynfekcji powierzchni. Najskuteczniejsze preparaty neutralizujące, czyszczące mocz psa i odstraszające psy znajdziesz tutaj.
Pełen pakiet sprzątający uruchamiajmy jednak pod nieobecność szczenięcia. To przecież dziecko – niezależnie od tego, co robimy i jaki jest cel naszego działania, zawsze znajdzie sobie powód do zabawy. A od skojarzenia sprzątania z pojawieniem się atrakcyjnych gadżetów, typu papier, ścierka czy mop do obsikiwania kątów tylko po to, by zainicjować zabawę droga niedaleka.
Cierpliwość! Motywacja! Sygnalizacja!
Dlaczego jednak, choć wiemy już właściwie wszystko, tak trudno nam się dogadać z maluchem? Może dlatego, że uczymy go krok po kroku wszystkiego, zapominając o umiejętnej sygnalizacji?
Psiak musi wiedzieć, jak skutecznie pokazać, że czegoś potrzebuje. Jak bardzo nie miałby już wyuczonych dobrych nawyków, nie wiedząc jak zakomunikować nagłą potrzebę, nie dogada się z nami. Zwłaszcza, gdy naszą uwagę w danym momencie pochłania milion innych rzeczy. Dlatego pamiętajmy, że na trzecim miejscu po cierpliwym powtarzaniu prawidłowych zachowań i odpowiedniej motywacji, w formie atrakcyjnych nagród jest nauczenie psa sygnalizacji. Przykład? Behawioryści polecają dzwonek. Tak, taki zwykły, mały dzwoneczek, może być z choinki.
Wystarczy powiesić go przy drzwiach, najlepiej na wysokości psiego nosa i potrącać dłonią przy każdym wyjściu. Aż trudno wyobrazić sobie tę radość, która nastąpi, gdy pies po raz pierwszy sam zadzwoni „na siku”. A zadzwoni, to więcej niż pewne.
Mata za matą, szorowanie podłogi za szorowaniem, spacer za spacerem… Umiejętnie współpracując ze szczenięciem, krok za krokiem, jesteśmy bliżej celu, a to przecież najważniejsze. Niezależnie od tego, ile jeszcze przed nami.